Dzień trzeci - przez Włocławek i TAMĘ

Bociany wiedzą gdzie zakładać gniazda.

 

 

 

 

 

 

To był nocleg kategorii ******

Rankiem pożegnałem gościnnych gospodarzy z Siutkowa.

Nadal nie pada.

Po kwadransie marszu wiedziałem jak daleko do obiadu.

Tablica nie mówiła całej prawdy, która brzmiała: 17+4 !

Ruch na "jedynce" cały czas duży.

Wiatr sprzyja promocji.

Czy skutecznie ?

Czy to TEN wiatr ?

Budowniczowie wiaduktu nie kazali mi wędrować objazdem i we Włocławku znalazłem się kilkanaście minut wcześniej. Wiedziałem jednak z jesiennej pielgrzymki, że to dopiero początek bardzo długiego, wzdłuż Wisły, miasta.

Dziesiątki razy przejeżdżałem koło Azotów (obecnie ANWIL). Nigdy nie zauważyłem skromnego, metalowego krzyża. Krzyża który zapadł mi najgłębiej w pamięci, spośród bardzo wielu mijanych po drodze.

 

78 letnia Polka zagrażała "tysiącletniej rzeszy"

Kilka kilometrów dalej krzyż zapowiadał odpoczynek i podobiadek. Przy sąsiednim stoliku starszy (także ode mnie) Włocławianin popijał piwo. Porozmawialiśmy o tamtych dniach. O październiku 1984.

Ulotki zostawiłem jemu, dziewczynom w barze i innym gościom.

Także chłopcom na tym przystanku, już w dalszej drodze. Tym razem obejrzałem się bo też ich reakcja była wyjątkowa. "Dlaczego nie podjedzie pan autobusem?

Bilety są tanie.

Możemy panu kupić."

Będę kuszony jeszcze wiele razy.

Na różne sposoby.

Stolica drugiej diecezji na szlaku. Po powrocie dowiem się z mapy, że szedłem przez tereny pięciu a nie czterech (jak przypuszczałem) diecezji.

 

Katedra włocławska.

Pomodliłem się w kruchcie.

 

 

 

Na zewnątrz katedry upamiętniono Dwóch Wielkich Polaków - Dwóch Wielkich Mistrzów Duchowych Księdza Jerzego.

To na Ojca Świętego Jana Pawła II i kardynała Stefana Wyszyńskiego najczęściej powoływał się w swych wypowiedziach.

Dzielnica przemysłowa. Kiedyś.

Dziś to się nazywa tereny postindustrialne.

Coś tam się odradza ale pomału.

Tu kiedyś była Celuloza...

Tęsknota za tamtymi czasami ? Nie !! Ale... Polskie sny o potędze. Nie koniecznie o dziesiątej gospodarce świata ale o zwykłej samodzielności.

Przed wejściem na TAMĘ wstąpiłem w gościnne progi budowanego sanktuarium męczeństwa błogosławionego Księdza Jerzego Popiełuszki. Przed umyciem się i zjedzeniem smacznego obiadu dorwałem się do internetu by wysłać list-spam zachęcający do odwiedzenia mojej strony o pielgrzymce.

 

Ojciec Kamil przyjął mnie doprawdy z otwartymi ramionami.

Wzmocniony, nie tylko duchowo, śmiało wyruszałem na trasę. Nie wiedziałem jak istotną będzie ta regeneracja sił dla dzisiejszego popołudnia i wieczora.

 

 

 

 

Wchodzę na TAMĘ.

Ta sama RZEKA do której nigdy nie można wejść dwa razy.

W której nie udało się utopić CZŁOWIEKA.

 

CIEMNA PAŹDZIERNIKOWA NOC.

Słoneczne czerwcowe popołudnie.

 

 

Zakaz ruchu pieszych.

Na tamie pusto. Pojedyncze osoby.

Przy tablicy z krzyżem pojawia się trzech mężczyzn mówiących po rosyjsku. Ogladali wysoką wodę i dużym przepływ.

"Wy znajetie szto zdieś słuczyłoś dwadcać piać liet tamu nazad?" pytam.

Nie wiedzieli. Posłuchali z

zainteresowaniem...

Ksiądz JERZY Popiełuszko

 

 

 

JERZY Kalina

 

 

 

JERZY Ł.

- MĘCZENNIK

 

- artysta

 

- pielgrzym

 

Na krzyż trzeba popatrzeć czasami także z innej strony. Zastanowić się nad jego strukturą

 

 

 

 

W tym miejscu pozostałem dość długo.

To koniec pierwszego etapu pielgrzymki.

Zakończenie MĘCZEŃSKIEJ DROGI KSIĘDZA JERZEGO

dziś środa - część chwalebna różańca

(z rozważań Księdza Jerzego)

Wniebowzięcie

Nie jesteśmy narodem tylko na dziś. Jesteśmy narodem, który ma przekazać w daleką przyszłość moce nagromadzone przez całe tysiąclecie.

Pierwsze krople deszczu

 

 

 

"WRAZ Z KSIĘDZEM JERZYM ZGINAM MOJE KOLANA PRZED OJCEM I PROSZĘ O WZMOCNIENIE SIŁY CZŁOWIEKA WEWNĘTRZNEGO DLA WSZYSTKICH SYNÓW I CÓREK TEJ ZIEMI, MOJEJ OJCZYZNY. TERAZ U PROGU CZASÓW KTÓRE NADESZŁY I KTÓRE IDĄ

 

JAN PAWEŁ II

WŁOCŁAWEK  7 VI 1991"

"KAPŁAN KTÓRY DZIELIŁ LOSY SWEGO NARODU.

KAPŁAN KTÓRY BYŁ BLISKI WSZYSTKICH JEGO DOŚWIADCZEŃ.

I STALE BLISKI POZOSTAJE.

JAN PAWEŁ II

TARNÓW  10 VI 1987 "

Byłem wówczas w Tarnowie na spokaniu z Janem Pawłem II. Na błotnistych podmiejskich polach.

 

 

 

 

 

Rozpadało się na dobre.

 

 

 

Przede mną moja rodzinna Ziemia Dobrzyńska.